O autorze
Prawnik, zawodowo zajmujący się podatkami. Stały felietonista „Parkietu”, dla którego rubryka gazety specjalistycznej jest zbyt ciasna. Na blogu nie będzie się ograniczał do jednego ulubionego tematu. Jeśli da się połączyć wędkarstwo, modelarstwo i książkę historyczną w jednym – zrobi to!

Docent Furman broni polskiej demokracji

Rozpoczął się proces obrony polskiej demokracji. Słowem i czynem. Nie chodzi jednak o tych kilka nic nie znaczących wystąpień garstki "obrońców korupcji, oligarchów, komunistów oraz złodziei", którzy maszerują złośliwie i pokrzykują zdradziecko pod szyldem KOD. Oni bronią przywilejów i śmietanki, gdy tymczasem ojczyzna znalazła się w innej potrzebie.

Którz śmiał nam uchybić? Oto podniosła głowę teutońska hydra, skupiająca w swych mackach rewanżystowskie siły i wspierająca w okolicach Katowic ukrytą opcję niemiecką. Hydra ta pozwoliła sobie na kilka uwag pod adresem polskiej demokracji, a przecież mogła milczeć. Powinna była milczeć. Musi milczeć!



Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! Nie będzie dzieci nam germanił. Nie będzie nam mówił, jakie są standardy demokratyczne, wolnościowe i polityczne we współczesnym świecie, bo standardy te mogą co najwyżej dotyczyć zielonych wegetarian i posiadaczy Volksfahrradów*. Oto nadchodzi czas, gdy najnowocześniejsza polska Syrenka, zastąpi kaszlącego niemieckiego diesla, a to oznacza, że żaden polityk zza Odry nie ma prawa kwestionować reguł dobrej zmiany.

Skończyły się czasy Realpolitik realizowanej z udziałem byłego premiera, który - co jasnowidzący lud doskonale pamięta - miał dziadka wątpliwego pochodzenia. Skończyły się czasy Kulturkampfu, który z niewinnych sześciolatków Mazowsza i Wielkopolski miał uczynić niewolników frankfurckich uniwersytetów. Teraz nadchodzi era polskiego ministra spraw zagranicznych, umiejącego ostrzem celnej i błyskotliwej krytyki doprowadzić do bankructwa postbismarkowski „drang nach osten”.

Słabość nadreńskiej polityki uległości wobec azjatyckich uchodźców została obnażona przez najlepszych synów polskiego narodu, którzy uniesieni pierwszym zwycięstwem reprezentacji narodowej na stadionie o tej samej, symbolicznej nazwie, poczuli siłę bezkompromisowej dyplomacji spod znaku rodła i orła białego. Białego, a nie robionego z obrzydliwie słodkiej, importowanej via Hamburg, czekolady.

Chrońcie swoje kobiety, nie naszą demokrację! A za docentem Furmanem* dodam jeszcze celniej: to u was, a nie u nas syjoniści biją murzynów!!!



* Volksfahrrad - ludowy rower
** docent Furman - bohater serialu "Alternatywy" w reż. Stanisława Barei
Trwa ładowanie komentarzy...